W Poszukiwaniu Króla Salomona. Część 2

Kontynuujemy śledztwo prowadzone przez archeologa Seana Kingsleya, który ruszył tropem legendarnych wojaży króla Salomona…

Za horyzontem.

Gdy archeolodzy zapędzili się w ślepą uliczkę, z niewielką ilością ruin wciąż do sprawdzenia w Izraelu, nikt nie zajrzał poza horyzont i w głąb oceanu. Biblia uwieczniła Salomona jako pierwszego prawdziwie morskiego potentata. Budowanie miast, pałaców, stajni oraz sztandarowej świątyni nie było tanie. Jeśli to wszystko było prawdą, by móc pokryć koszty swoich morskich wypraw, król musiał kontrolować i czerpać zyski z podatków na rozległych terenach rolniczych. Długodystansowe wojaże do krainy Ofir i Tarszisz, odbywane ramię w ramię ze swoim wspólnikiem, fenickim królem Hiramem z Tyru, sprowadziły na dwór królewski rzekę złota, srebra, miedzi, pawi, kości słoniowej, małp, drogocennych kamieni i marmuru, aż „Król Salomon przewyższał wszystkich królów ziemi bogactwem i mądrością” (1 Księga Królów 10:23). Fenicjanie byli ludem morskim o wielkiej reputacji, słynącym z wędrówek po pełnym morzu w poszukiwaniu zysku. Ich umiejętności odegrały kluczową rolę w kształtowaniu się nowej Jerozolimy. Salomon i król Hiram, który panował nad Tyrem we współczesnym Libanie w latach 971-939 p.n.e. i którego lud był „dającym korony, którego kupcami są książęta i którego kupcy słyną na ziemi” (Izajasz 23:8), cieszyli się pierwszym w historii wyjątkowym związkiem dyplomatycznym. Wymieniali luksusowe towary jako dary i dzięki wzajemnemu zaufaniu sprawili, że ich miasta były bogate w srebro i złoto. Jednak ani Izrael, ani Liban nie mogły czerpać ze skromnych złóż w lokalnych kopalniach złota i srebra, aby ostatecznie utrwalić symbole swojego statusu. W jaki więc sposób Salomon sprawił, że „srebro było tak pospolite w Jerozolimie jak kamienie, a drzewa cedrowe rosły tak obficie jak jawory u podnóża gór”, jak to ujęto w 1 Księdze Królewskiej? By znaleźć wystarczająco dużo złota i srebra na ściany świątyni, wewnętrzne sanktuarium, ołtarz, i by sprawić, że Jerozolima lśniła pod wschodnim niebem jako odbicie boskiej chwały, biblijni przedsiębiorcy zmuszeni byli skierować swój wzrok poza horyzont. To ziemia Tarszisz była ważnym źródłem srebra Salomona. Jak zapisano w księdze Ezechiela: „Tarszisz prowadził z tobą handel z powodu mnóstwa twoich wszelkich bogactw. Srebro, żelazo, cynę i ołów dostarczali ci drogą wymiany za twe towary… Juda i kraj Izraela prowadzili z tobą handel: za twe towary dostarczali ci pszenicę z Minnit, wosk i miód, i oliwę, i balsam. Okrętami z Tarszisz zwożono do ciebie towary. Stałeś się więc bogatym i wielce sławnym w sercu mórz.” Handlowa flota Salomona i Hirama potrzebowała bezpiecznej siatki infrastruktury – dobrze zarządzanych statków, przystani, magazynów oraz warsztatów. Gdy poszukiwania śladów tych morskich wypraw zabierają nas poza ziemie biblijne i w głąb nieprzekupnych fal oceanu, milkną krzyki skłóconych naukowców i mamy szansę na pojawienie się czegoś wyjątkowego w tym sporze – prawdy. Zaginione kopalnie Tarszisz identyfikowano w przeróżnych lokalizacjach – od południowego Izraela do Morza Czerwonego, Etiopii, Indii, Afryki po Kartaginę w Tunezji. Jednak zarówno źródła tekstowe jak i ruiny, wskazują na znacznie bardziej przekonującego kandydata. Tarszisz było miejscem położonym z dala od Izraela. To właśnie na ten odległy brzeg Jonasz uciekł z Joppy w Izraelu, przed wszechwidzącym okiem Boga. Asyryjczycy również uważali, że Tarszisz leży na krańcach świata. Nie było to żadne tworzenie epickich mitów. Inskrypcja na mającej metr wysokości wapiennej stelli, wykopanej w ruinach Nora na Sardynii, dowodzi, że Tarszisz był realną lokalizacją geograficzną. Ośmiowierszowy fenicki napis opowiada, jak po klęsce w bitwie, żołnierze dowodzeni przez oficera imieniem Milkûtôn, uciekli statkiem z Tarszisz, gdzie jego żołnierze żyli spokojnym życiem, na Sardynię. Na początku IX wieku p.n.e., kiedy ów napis wyryto, Tarszisz leżało w pobliżu Sardynii. Tarszisz musi również być krainą, w której nakładają się na siebie pozostałości kultury Bliskiego Wschodu i rozległe ślady starożytnego górnictwa. Właśnie takie wyjątkowe połączenie można znaleźć na południu Półwyspu Iberyjskiego, na obszarze znanym w starożytności jako Tartessos, co jest greckim tłumaczeniem Tarszisz. Już Diodor sycylijski, grecki historyk żyjący w epoce Cezara i Augusta, wskazał w swojej kronice “Bibliotheca Historica”, że Tarszisz Salomona leżało w Iberii, gdzie „Kraj ma najliczniejsze i najdoskonalsze kopalnie srebra… Tubylcy nie umieją posługiwać się metalem. Ale Fenicjanie, znawcy handlu, kupowali to srebro w zamian za inne drobne towary. W rezultacie, zabierając srebro do Grecji, Azji i wszystkich innych narodów, Fenicjanie dobrze zarabiali”.

Rzeki Srebra.

Tarszisz był granicą z nieograniczonym złożem cennego kruszcu. Wspólne przedsięwzięcia Solomona i Hirama opierały się na trudnych morskich wojażach i ryzyku utraty życia po drugiej stronie znanego świata, z dala od tętniącego życiem Orientu. Siła wiatru i żeglarska ekspertyza we wczesnej Epoce Żelaza, musiały wystarczać do nawigowania do przystani oddalonej o 5200 kilometrów od bezpiecznej Jerozolimy. Dla tych pionierów żeglarstwa Tarszisz był jak ciemna strona Księżyca. Po dotarciu do brzegów Hiszpanii i przepłynięciu dalszych 75 kilometrów w górę rzeki od strony Kadyksu, nieustraszony starożytny odkrywca docierał do osobistego El Dorada króla Salomona. Pofałdowane wzgórza wulkaniczne wznoszą się 530 metrów ponad Sierrę Morenę, wzdłuż jednego z najżyźniejszych terenów rolniczych w Europie, bogatych w oliwki i pszenicę. Pod pachnącymi na stokach sosnami, pomiędzy Sewillą a Lizboną, rozciąga się mające 150 kilometrów długości i 30 kilometrów szerokości pasmo minerałów pirytowych. Epicentrum tych pobłogosławionych przez bogów rud, jest Rzeka Kolorowa, lub Rio Tinto po hiszpańsku. To właśnie zakopane pod tymi wzgórzami górnicze skarby, zainspirowały Salomona i Hirama do podjęcia ryzyka w burzliwych przeprawach przez Morze Śródziemne. Rio Tinto to największa kopalnia eksploatowana w starożytności. Na przestrzeni wieków jej złoża przyniosły sześć milionów ton szlachetnego metalu. Rudy zawarte w głębokiej na 6 metrów warstwie gliny srebrzystej, zawierały każdy metal ciężki, jakiego król mógł sobie życzyć: złoto, srebro, ołów, miedź i cynk. Te nadzwyczajnie bogate złoża dostarczały do 3,1 kg srebra na tonę. Izrael, Fenicja, Rzym i kolonialna Hiszpania pozostawiły po sobie charakterystyczne oznaki eksploatacji przemysłowej w porzuconych tu 18 milionach ton hałd żużlu. Starożytne kroniki, inskrypcje i znajdowane wciąż koła młyńskie nie pozostawiają wątpliwości, że Rio Tinto było głównym powodem zajęcia tego terenu przez Rzym i utworzenia prowincji Felixa Baetica. Jednak poszukiwanie śladów Salomona i jego partnerów tysiąc lat wcześniej, w epoce, która nie pozostawiła żadnych oficjalnych dokumentów, zdaje się być oparte głównie na wierze. A przynajmniej tak jest na pierwszy rzut oka. Istnieje bowiem lokalna legenda, która jest swoistym pomostem pomiędzy mitem a rzeczywistością. W roku 1629 Signor A. Carranza zwrócił uwagę na imponujące ślady bardzo wczesnego starożytnego górnictwa: “…w pobliżu Rio Tinto (z jej cudownymi wodami, które nie karmią ryb ani żywych organizmów, ale z drugiej strony są bardzo pożyteczne) znajduje się odizolowany płaskowyż o średnicy czterech lig. W połowie wzniesienia, na jednej trzeciej lub ćwierci jego wysokości, znajduje się wiele otworów i tuneli górniczych, przypominających królicze nory. Na ich najniższym poziomie znajduje niezliczona liczba szybów, które zachowały się do dziś… z wieloma tunelami i głębokimi jaskiniami, które wbijają się głęboko we wzgórze.” Na swojej mapie Carranza zapisał lokalną nazwę tej bogatej kopalni – Wzgórze Salomona – i zaznaczył, że jeszcze wcześniej punkt ten nazywano Zamkiem Salomona. Pamięć o Salomonie i starożytnym górnictwie w tym miejscu była żywa i miała się dobrze w roku 1634 roku, kiedy Rodrigo Caro opisał w “Antiguedades y Principado de la Ilustrisima Ciudad de Sevilla” jak „Mieszkańcy tych ziem pielegnują tradycję (tak mówią), według której ludzie wysłani tam przez króla Salomona po złoto i srebro zbudowali go [Zalamea la Vieja] i nazwali go Salamea. Na dowód tego wskazywali stary zamek, który znajduje się w pobliżu, nazywany od tego czasu Starym Zamkiem Salomona”. Dziś nie tylko zamek, ale całe wzgórze Cerro Solomon zostało zrównane z ziemią i warstwa po warstwie sproszkowane przez współczesny przemysł. Pokryty bliznami końcowy punkt podróży Solomona i Hirama został odizolowany w jałowym, przemysłowym krajobrazie, poprzecinanym porzuconymi podkładami kolejowymi. W powietrzu czuć duszące opary siarki. Kałuże zmineralizowanej wody rzecznej w kolorze zakrzepłej krwi spływają po zboczach wzgórz. Ten obraz przywodzi bardziej na myśl surrealistyczny i dystopijny hit filmowy “Mad Max” niż starożytne kopalnie króla Salomona. Skoro więc Wzgórze Salomona zostało obrócone w proch przez buldożery, w jaki sposób nauka może oddzielić prawdę od legendy?

Ciąg dalszy nastąpi.

Poprzednią część artykułu można przeczytać tu:

https://poszukiwacze.org/w-poszukiwaniu-krola-salomona-czesc-1/

Ostatnia część:

https://poszukiwacze.org/w-poszukiwaniu-krola-salomona-czesc-3/

Powyższy tekst oraz pochodzące z niego zdjęcia opublikowano za zgodą autora. Tłumaczenie: Igor Murawski. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Znaleziona na Sardynii Stella Nora, wymieniająca Tarszisz.

Typowy fenicki statek handlowy. Rysunek: phoenicianresearch.weebly.com

Wykonana z terrakoty fenicka amfora znaleziona na Cyprze. Zdjęcie: Metropolitan Museum of Art.

Rzeka Rio Tinto w pobliżu “Wzgórza Salomona” w Hiszpanii.

Przemysłowy krajobraz na miejscu “Wzgórza Salomona” w Hiszpanii.

Miasteczko Zalamea la Real w pobliżu Rio Tinto.

Polub i udostępnij:
fb-share-icon0
Igor Murawski - badacz historii, publicysta, tłumacz literacki, przewodnik. Uwielbia rozwiązywać historyczne i archeologiczne zagadki. Podróżując poszukuje zaginionych skarbów i zapomnianych przez ludzi i czas miejsc. Pracuje nad kilkoma projektami, łączącymi pasję do historii z eksploracją.