Nie było Elizy? Tajemnica muzy Beethovena.

Nowa książka przedstawia dowód na to, że słynny utwór “Für Elise” został nazwany przez pomyłkę.

Utwór ten słychać na dworcach, w windach, sklepach i restauracjach. To jedna z najsłynniejszych kompozycji muzyki klasycznej, a także jedna z jej najbardziej intrygujących tajemnic. Zachwycający utwór Ludwiga van Beethovena “Für Elise” (Dla Elizy) był grany przez pokolenia dzieci uczących się gry na pianinie, ale muzykolodzy na próżno starali się znaleźć „Elizę”, która go zainspirowała. Teraz czołowy ekspert doszedł do wniosku, że nigdy nie było Elizy – a przynajmniej takiej, którą Beethoven znał. W mającej się ukazać książce “Why Beethoven”, Norman Lebrecht przedstawia dowody na to, że Bagatelle nr 25 a-moll była znana jako Für Elise wyłącznie z powodu błędnego odczytania dedykacji na zaginionym rękopisie z 1810 roku. Autor twierdzi, że Babette Bredl, emerytowana nauczycielka z Monachium, która była właścicielem rękopisu w 1865 roku, w roztargnieniu myślała o swojej własnej wnuczce Elise, kiedy odczytywała nabazgraną dedykację wizytującemu muzykologowi, Ludwigowi Nohlowi. Ani Bredl, ani jej wnuczka nigdy nie spotkały Beethovena, który zmarł kilkadziesiąt lat wcześniej w 1827 roku. Nohl, szanowany ekspert, odwiedził Bredl, aby zbadać niektóre posiadane przez nią rękopisy. W chwili, gdy spojrzał na tę konkretną kartkę, z ekscytacją rozpoznał rękę Beethovena i zagrał na jej pianinie nieznaną wcześniej muzykę. Za zgodą pani Bredl skopiował zapis i umieścił w swoim tomie prac Beethovena, który wydał w 1867 roku. (…) Beethoven był jednym z największych kompozytorów wszechczasów, ale nie miał szczęścia w miłości. Zakochiwał się w różnych nieosiągalnych kobietach, w tym w Therese Malfatti (na portrecie poniżej), która poślubiła kogoś innego. Być może zachęcała nieco Beethovena, ponieważ pochlebiało jej, że ten słynny, choć o złej reputacji i zaniedbany mężczyzna o nią zabiegał. On z kolei mógł pomyśleć, że trochę ją rozbawi i napisze dla niej jakiś kawałek. Nic więcej. W swojej książce Lebrecht pisze, że Therese zasiadała później w swoim mieszkaniu, grając sonaty Beethovena z „niezrównaną wirtuozerią”. Wyjechała w trasę koncertową z pianistą Rudolfem Schachnerem, który po jej śmierci w 1851 roku odziedziczył całą jej muzykę. Schachner był zaś nieślubnym synem pani Bredl, która stała się właścicielem rękopisu Für Elise, ponieważ jej syn był pracownikiem i przyjacielem Teresy. Po śmierci Teresy, Schachner nie mógł znaleźć pracy i musiał przenieść się z rodziną do Londynu, gdzie było zapotrzebowanie na muzyków. Według Lebrechta Bredl była zdruzgotana tym, że syn z rodziną byli tak daleko i być może myślała o nich w chwili kiedy Nohl przyjechał z wizytą. Zamieszanie wzięło się stąd, że jej synowa, Elizabeth, była znana w rodzinie jako Elise, a jej wnuczka została ochrzczona tym imieniem. Według Lebrechta: „Odczytuje tytuł rękopisu jako „Dla Elizy”, co jest albo przejęzyczeniem, bo myślała akurat o swojej wnuczce, albo zrobiła to celowo, aby jej mała Elise w Londynie cieszyła się tym skrawkiem pamięci potomności. W ten sposób otrzymujemy znany wszystkim tytuł. Nie ma to żadnego związku z Beethovenem. Jeżeli już to utwór ten powinien się nazywać „Dla Teresy”. Autor zapytany, co Beethoven zrobiłby z tym odkryciem, powiedział: „Myślę, że ryknąłby śmiechem, widząc naukowców poświęcających całe swoje kariery odkrywaniu tego kim była Eliza, która nigdy nie istniała. Rękopis trafił do Monachium, gdzie, o ile wiem kompozytor nigdy nie był i znalazł się w posiadaniu zwyczajenej kobiety, o której nigdy nie słyszał, Beethoven uwielbiał dobry żart”.

Źródło: “Courtesy of Guardian News & Media Ltd”, Dalya Alberge 2023, Julia Zilberquit Courtesy of Naxos of America, Inc., wiki.

Polub i udostępnij:
fb-share-icon0
Igor Murawski - badacz historii, publicysta, tłumacz literacki, przewodnik. Uwielbia rozwiązywać historyczne i archeologiczne zagadki. Podróżując poszukuje zaginionych skarbów i zapomnianych przez ludzi i czas miejsc. Pracuje nad kilkoma projektami, łączącymi pasję do historii z eksploracją.