Morderstwo w Jerozolimie 2 – Narzędzia zbrodni.

Jak zabito Chrystusa? Jak wyglądał krzyż na którym wisiał? Wbrew pozorom, odpowiedź na te pytania nie jest prosta a historia poszukiwań tej odpowiedzi mogłaby stanowić tło niejednej powieści sensacyjnej…

Czytając czy słysząc o ukrzyżowaniu Jezusa w zasadzie każdy ma przed oczami wiszącego na krzyżu mężczyznę. Samo słowo “krzyż” narzuca nam konkretny obraz, który powtarzany przez wieki w milionach różnych wariacji, utrwalił się w naszej wyobraźni. Podobnie jest zresztą z samą postacią Jezusa, który zwykle przedstawiany jest jako przystojny, dobrze zbudowany i jednocześnie dość szczupły mężczyzna z twarzą o zdecydowanie europejskich rysach. Najprawdopodobniej jednak oba te obrazy są całkowicie błędne. Zacznijmy od tego, że egzekucja Jezusa była wykonana w konkretnych warunkach i w konkretnym miejscu, co pomoże nam zrozumieć dlaczego musiała ona wyglądać tak a nie inaczej i dlaczego znane nam wizerunki nie mają wiele wspólnego z historyczną rzeczywistością.

Rzymianie mieli ścisłe zasady dotyczące kary śmierci i bez wątpienia zastosowali je także w przypadku Jezusa. Skazaniec rzeczywiście niósł “krzyż” na miejsce kaźni, ale była to “tylko” jedna belka, znana jako patibulum. Nawet jeden ciężki kawałek drewna był z pewnością mordęgą dla wcześniej pobitego i wychłostanego człowieka i pewnie właśnie dlatego, według Ewangelii, na ostatnim odcinku drogi Chrystusa, mamy opis Szymona Cyrenejczyka, który przymuszony lub z własnej woli, pomaga skazańcowi dźwigać ten ciężar. Gdy ofiara dociera na miejsce ukrzyżowania (które jednocześnie powinno być miejscem popełnienia przestępstwa, o czym więcej w kolejnym wpisie), jego ręce lub nadgarstki są przybijane do patibulum, które następnie jest przybijane lub przywiązywane wraz z nieszczęśnikiem do jakiegoś większego, stojącego pionowo w widocznym miejscu, kawałka drewna/słupa. Lekko uniesione ku górze nogi często również przybijano do takiego pionowego słupa, lub opierano na dodatkowej belce. Czasem pod pośladkami znajdował się jeszcze jeden przybity do słupa kawałek drewna, który dodatkowo wspierał ciało. Elementy te widać na przykład na satyrycznym, antychrześcijańskim rysunku “Aleksamenos kocha swojego Boga” z II lub III wieku n.e., który jest jednym z pierwszych przedstawień ukrzyżowania Chrystusa. Zwykle wyobrażamy sobie, że cały krzyż składał się z dwóch elementów, które na miejscu kaźni zbijano lub związywano razem i następnie wkopywano w ziemię. Rzymianie byli jednak niezwykle praktyczni pod tym względem i najczęściej wykorzystywano w tym celu miejsca w których wystarczyło przybić do czegoś samo patibulum ze skazańcem, bez konieczności dodatkowej pracy. Tak właśnie zapewne było i w przypadku Jezusa – do egzekucji najprawdopodobniej wykorzystano rosnące na miejscu drzewo. Wybór drzewa jako miejsca kaźni pozwolił wykonującym wyrok zaoszczędzić niezwykle ważny tego dnia czas. Musimy pamiętać o tym, że egzekucja Jezusa i dwóch skazanych oprócz niego przestępców była sprawą dość chaotyczną – władze musiały zdążyć przed nadchodzącym świętem Paschy. W takiej sytuacji obowiązywała żelazna zasada, która mówiła, że w takim momencie skazaniec musiał dokończyć żywota przed zmrokiem. Wykorzystanie stojącego już drzewa znacznie więc oszczędzało czas i środki. Jeśli przyjrzymy się bliżej biblijnym opisom, znajdziemy tam kilkakrotnie potwierdzenie, że w istocie krzyżem było po prostu drzewo: “Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego wy straciliście, zawiesiwszy na drzewie”, “Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie” (Święty Paweł), “On sam w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo” (Święty Piotr).1 Co ciekawe, zwyczaj wieszania skazańców właśnie na drzewie jest opisany w Starym Testamencie, w którym czytamy: “Jeśli ktoś popełni zbrodnię podlegającą karze śmierci, zostanie stracony i powiesisz go na drzewie … trup nie będzie wisiał na drzewie przez noc, lecz tegoż dnia musisz go pogrzebać.”2 W przypadku Jezusa było to prawdopodobnie duże i rozłożyste drzewo i jest bardzo prawdopodobne, że skazani z Nim przestępcy zostali zawieszeni na tym samym drzewie. Pokazuje nam to opis biblijny wyraźnie mówiący o tym, że Jezus wisiał na “krzyżu” pomiędzy skazańcami. Rzymscy żołnierze mieli się upewnić, że wszyscy skazani umrą przed zmrokiem, więc łamali wiszącym golenie. Zrobili tak z obu wiszącymi przestępcami i dopiero po tym fakcie podeszli do Chrystusa. To bardzo znamienne bo przecież gdyby faktycznie Jezus wisiał na oddzielnym krzyżu, mając dodatkowy krzyż z prawej i lewej strony, żołnierze musieliby podejść do niego jako drugiego. Opis jest jednak jednoznaczny – do Jezusa podeszli dopiero po połamaniu kości pozostałym skazańcom, co w przypadku kilku krzyży nie miałoby sensu. Jeśli jednak wszyscy skazańcy wisieli na jednym drzewie to żołnierze, zaczynając od pierwszego przestępcy, przesunęli się ku drugiemu i w ten sposób mogli dotrzeć do Jezusa na końcu. Gdy jednak doszli już do wiszącego Nazarejczyka, okazało się, że ten nie żyje. Dlaczego tak się stało? O tym w kolejnym wpisie.

Przejdź do kolejnej części artykułu.

1Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wydawnictwo Pallotinum, Poznań 2002

2Tamże, Księga Powtórzonego Prawa 21:22.

Ilustracja: Joseph W. Bergeron

Polub i udostępnij:
Igor Murawski - badacz historii, publicysta, tłumacz literacki, przewodnik. Uwielbia rozwiązywać historyczne i archeologiczne zagadki. Podróżując poszukuje zaginionych skarbów i zapomnianych przez ludzi i czas miejsc. Pracuje nad kilkoma projektami, łączącymi pasję do historii z eksploracją.