UFO – W poszukiwaniu prawdy.

UFO nad Norymbergą 1561.

Niezidentyfikowane zjawiska na niebie są obserwowane od stuleci. Czy ta jedna z największych zagadek zostanie wreszcie rozwiązana? Co zmieni najnowszy raport Pentagonu w sprawie UFO?

Wbrew utartej opinii, obserwacje niezidentyfikowanych obiektów latających nie rozpoczęły się od słynnego wypadku w roku 1947 w Roswell w Nowym Meksyku. Chodź tamto zdarzenie, gdzie według niektórych miał się rozbić kosmiczny statek z przedstawicielami cywilizacji pozaziemskiej na pokładzie, a według oficjalnej wersji była to kraksa balonu meteorologicznego, przeszło do historii i stało się częścią popkultury, obserwacje tego typu są znane już od bardzo dawna. W roku 1561 w Norymberdze tysiące osób oglądały na niebie dziwne zjawiska. Świadkowie mówili o potężnym, czarnym obiekcie w kształcie trójkąta, a także różnego rodzaju dyskach, które miały przemieszczać się po niebie nad miastem. Zaledwie kilka lat później, w roku 1566, podobny spektakl obserwowali mieszkańcy szwajcarskiej Bazylei.

UFO nad Bazyleą 1566.

Pojedyńcze raporty tego typu odnotowywano w różnych wiekach i w różnych częściach globu. Na początku XX wieku, wraz z wzrastającą popularnością lotnictwa, raportów o obserwacjach niezidentyfikowanych obiektów latających zaczęło przybywać. UFO (od angielskiego “Unidentified Flying Object”), widzieli nawet sławni podróżnicy. W roku 1926 rosyjski odkrywca i eksplorator, Nicholas Roerich, zapisał w swoim dzienniku ekspedycji do mało zbadanej części Tybetu, że wszyscy jej członkowie widzieli na niebie duży metaliczny obiekt, który błyszczał w słońcu i który zmieniał kurs z zawrotną prędkością. Także podczas II wojny światowej, zarówno piloci alianccy jak i ci walczący dla państw Osi, składali raporty o dziwnych obiektach, które spotykali w przestworzach. Nazwane potocznie “Foo Fighters”, metaliczne obiekty, najczęściej w kształcie kuli, sprawiały wrażenie śledzenia samolotów, a czasami także podejmowania prób przeszkadzania pilotom. Niektóre z tych obiektów zostały nawet sfotografowane, początkując tym samym erę tworzenia wizualnej dokumentacji niewyjaśnionych zjawisk powietrznych.

Foo Fighters. Rok 1945

Bezpośrednio po zakończeniu II wojny światowej takich raportów były już tysiące, z czego najciekawsze zjawiska zaobserwowano nad Skandynawią, zwłaszcza nad terytorium Szwecji. Początkowo, w gorącej atmosferze Zimnej Wojny, wojskowi sądzili, że mają do czynienia z tajną radziecką bronią, prawdopodobnie opartą na jakiejś przechwyconej niemieckiej technologii, być może adaptacji rakiet V1 lub V2. Po bliższej analizie okazało się jednak, że zjawisk tych nie można wytłumaczyć w racjonalny sposób. Niezależnie od kraju, tego typu raporty zwykle utajniano a pilotom zabraniano mówić o tym czego byli świadkami. W miarę rozwoju technologii lotniczych, obserwacji wciąż przybywało i rządy nie mogły już zamiatać sprawy pod dywan, lub zbywać coraz bardziej zaniepokojonych pilotów. Niektóre z państw decydowały się na powołanie specjalnych ciał i organizacji, które miały na celu, po cichu i bez wzbudzania sensacji, badanie tego niezwykłego fenomenu. Tak było także w Polsce, gdzie od końca lat 60 do początku lat 90, w sposób półoficjalny, prowadzono dokumentację dotyczącą spotkań pilotów wojskowych z UFO. Jednym z najsłynniejszych projektów dotyczących badań nad UFO był tak zwany “Project Blue Book”, który armia amerykańska prowadziła od początku lat 50 do roku 1970. Badania takie prowadzili także Francuzi, Włosi, Rosjanie i Chińczycy. W Wielkiej Brytanii powołano nawet specjalny departament przy ministerstwie obrony, który miał zbierać i analizować wszystkie dane dotyczące spotkań z UFO, dostarczane przez brytyjskich pilotów. Informacje o tych projektach badawczych przedostawały się do opinii publicznej, pobudzając wyobraźnię, karmiąc rosnące w siłę teorie spiskowe i wreszcie początkując prawdziwą modę na wszystko co wiązało się z tematyką UFO. Szczyt popularności tej mody przypada na lata 70 i 80 XX wieku, gdzie zjawisko to stało się integralną częścią popkultury. Filmy takie jak “Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia”, czy “E.T.”, będąc niezwykle popularne, sprawiły, że stopniowo temat ten zaczął być traktowany z przymrużeniem oka, bardziej jako niegroźna rozrywka niż coś godnego autentycznych badań naukowych. W efekcie prasowe doniesienia o obserwacjach UFO zniknęły z pierwszych stron gazet i badania tematu stały się wyłącznie domeną pasjonatów, z których wielu było zasłużenie postrzeganych jako ekscentrycy. Z perspektywy czasu widać jednak, że rząd Stanów Zjednoczonych nie zrezygnował z poważnych badań i za kulisami różne instytucje prowadziły w zasadzie nieprzerwane obserwacje, dokumentując zjawiska UFO, przy czym armia amerykańska miała do tematu podejście bardzo ambiwalentne. Wewnątrz Pentagonu ścierały się różnorakie frakcje i wielu wysoko postawionych dowódców uważało temat za zbyt niepoważny by wydawać na niego środki, które możnaby spożytkować na coś innego. Jednak ostatecznie przeważyło inne zdanie i Pentagon starał się trzymać rękę na pulsie. W roku 2017 przyznano oficjalnie, że program badania takich zjawisk rzeczywiście istnieje. Jednak dopiero w czerwcu roku 2020 podczas przesłuchania w senackiej komisji, senator Marco Rubio zażądał ujawnienia filmów nagranych przez pilotów marynarki Stanów Zjednoczonych dokumentujących spotkania z UFO dla programu “UAP Task Force” (zespół badań niezidentyfikowanych zjawisk powietrznych). Swoje żądania senator Rubio argumentował obawą, że któryś z adwersarzy Stanów Zjednoczonych, Rosja bądź Chiny, mogą dysponować przewagą technologiczną, która będzie w stanie zagrozić Ameryce i jej sojusznikom. Od początku tego roku, w kontrolowanych wyciekach, pokazywano kolejne filmiki będącę częścią dokumentacji prowadzonego przez Pentagon programu. Co ciekawe, raport dotyczący działań tego programu, zostanie opublikowany częściowo na skutek decyzji Donalda Trumpa, który tuż pod koniec swojego urzędowania zatwierdził plan budżetowy dotyczący sytuacji post pandemicznej w USA. Jednym z podpunktów tego planu było właśnie ujawnienie raportu na temat działań Pentagonu w kwestii badań nad UFO. W ten sposób nieco zapomniany i głównie wyśmiewany temat nagle znalazł się ponownie w centrum uwagi publicznej. To co mogło kiedyś zakończyć czyjąś karierę polityczną, czy wręcz grozić utratą pracy, teraz przechodziło do mainstreamu. Na temat UFO zaczęli się wypowiadać ważni politycy, w tym były prezydent Barack Obama, który wprost stwierdził, że mamy realny problem bowiem zjawisko bez wątpienia istnieje i nie wiemy z czym mamy do czynienia. Co więc kryje się w raporcie Pentagonu i w jaki sposób może on zmienić nasz sposób postrzegania tematyki niezidentyfikowanych obiektów latających? Bardzo ciekawie na ten temat wypowiada się Luis Elizondo, były agent wywiadu i szef jednego z głównych rządowych programów badawczych. Według niego musimy spojrzeć na kwestię UFO w zupełnie nowy sposób. Ilość zgłaszanych przez pilotów obserwacji tego typu jest olbrzymia – niekiedy mowa jest o wielokrotnych spotkaniach z UFO nawet w ciągu jednego dnia czy jednego patrolu. Elizondo zwraca uwagę na niezwykłe możliwości UFO, jakich piloci są świadkami, gdzie niezidentyfikowany pojazd porusza się z niebywałą prędkością, nieosiągalną na żadnym znanym nam sprzęcie, i w taki sposób jakby nie istniały prawa grawitacji, często nagle zmieniając swój kurs i poruszając się dokładnie w ten sam sposób nie tylko w powietrzu, ale też pod wodą. Takie oberwacje zgłaszane są nie tylko przez marynarkę Stanów Zjednoczonych, ale też przez wiele innych sił zbrojnych na całym świecie. Według niego wynika z tego, że obserwowane zjawiska na niebie nie są efektem jakichś tajnych technologii czy wyścigu zbrojeń, bowiem z dokumentacji nie ulega wątpliwości, że to co zaobserwowali bardzo doświadczeni amerykańscy piloci, jest dla nich czymś zupełnie nieznanym i nowym. Elizondo przypomina, że dokładnie tego typu obserwacje prowadzone są co najmniej od kilkadziesięciu lat, a więc od czasu kiedy Chiny i Rosja nie były w stanie technologicznie nawet dorównać Stanom Zjednoczonym, a co dopiero tak spektakularnie je przegonić. Elizondo uważa, że te dobrze udokumentowane obserwacje pokazują obiekty, które wyprzedzają najbardziej zaawansowane technologie na naszej planecie conajmniej o kilka pokoleń.

UFO zaobserwowane w pobliżu wybrzeża USA w roku 2019

Po raz pierwszy więc największe mocarstwo na świecie publicznie przyznaje, że w jego przestrzeni powietrznej funkcjonują siły i obiekty, o których nie można powiedzieć nic pewnego. Oznacza to więc wprost, że Stany Zjednoczone, a co za tym idzie także inne kraje, mogą być narażone na potencjalne niebezpieczeństwo. Czy więc, idąc za tą logiką, mamy tym samym potwierdzenie odwiedzin Ziemi przez nieznaną cywilizację, lub cywilizacje, z innych planet? Jeżeli tak to dlaczego do tej pory nie nawiązali oni kontaktu? Elizondo i inni zaangażowani w badania fachowcy są w tej kwestii bardzo ostrożni. Podkreślają, że to iż mamy do czynienia z ewidentnie bardzo zaawansowaną technologią nie musi wcale oznaczać, że pochodzi ona z kosmosu. Jeżeli uważnie wczytamy się w transkrypty wywiadów i rozmów z Elizondo, czy innymi specjalistami zaangażowanymi w programy rządowe, między wierszami możemy zauważyć różne sugestie mówiące nam o potencjalnym pochodzeniu zjawiska UFO. Fachowcy ci wspominają często o nowych odkryciach w fizyce kwantowej i zjawiskach, których po prostu jeszcze nie rozumiemy. Czy jest to w takim razie sugestia, że możemy mieć do czynienia z mieszkańcami Ziemi odwiedzającymi nas z przyszłości? Z podróżnikami w czasie? A może są to jednak mieszkańcy innych części wszechświata, którzy przedostają się na naszą planetę dzięki technologii zakrzywiania czasu i przestrzeni, wykorzystując do kosmicznych podróży na przykład czarne dziury, o czym głośno spekulują ostatnio czołowi fizycy? A może wyjaśnienie w ogóle nie leży w kwestii technologii? Może jest to coś czego w ogóle jeszcze nie bierzemy pod uwagę, nie mając odpowiednich doświadczeń, punktu odniesienia, czy intelektualnej możliwości dostrzeżenia całkowicie innego paradygmatu? Być może w odpowiedzi na to pytanie pomogą nam charakterystyczne cechy wspólne wielu obserwacji UFO, odnotowane w rządowych raportach, w tym najnowszych danych Pentagonu. Okazuje się, że zauważone obiekty nie tylko poruszają się z niezwykłą prędkością i wykonują “niemożliwe” manewry, ale także obserwacje tego typu są często związane z konkretnymi lokalizacjami. Nierzadko chodzi o miejsca związane z energią nuklearną. W przypadku elektrowni jądrowych znane są przypadki zarówno obserwacji takich obiektów unoszących się nad danym kompleksem, ale też czasem nawet jakiejś formy prób ingerencji w pracę elektrowni. To samo tyczy się instalacji wojskowych, począwszy od roku 1948 w słynnym laboratorium w Los Alamos, gdzie Amerykanie testowali po raz pierwszy broń atomową, po sytuacje z lat 80 i 90, gdzie odnotowano wzmożoną aktywność UFO nad tego typu miejscami. Dotyczy to też okrętów z ładunkami nuklearnymi na pokładzie. To, że to właśnie amerykańscy piloci wojskowi rejestrują na taśmach wideo tak wiele obiektów UFO nie jest przypadkiem, gdyż bardzo często do obserwacji dochodzi w pobliżu instalacji lub statków marynarki wojennej USA, na których pokładzie znajduje się właśnie broń jądrowa. Tak było chociażby w roku 2004, gdzie pilot konwojujący lotniskowiec nuklearny USS Nimitz, opisał spotkanie z niezidentyfikowanym obiektem latającym, którego określił jako “kształtem przypominającym olbrzymiego cukierka Tic-Tac”. Ze stopniowo odtajnianych raportów wynika też, że UFO, zaobserwowano wielokrotnie nad powierzchnią oraz pod powierzchnią mórz i oceanów. Obiekty, jak już wcześniej wspomniałem, zachowują tę samą zdolność do wykonywania niesamowitych manewrów przy kosmicznych wręcz prędkościach, dokładnie w ten sam spsób na powierzchni jak i pod powierzchnią wody, jakby nie podlegając żadnym znanym nam prawom fizyki.

UFO zaobserwowane przez pilotów US Navy w roku 2015.

Jedno jest pewne – w raporcie nie ma oczekiwanego przez zwolenników i pasjonatów badań UFO na całym świecie przyznania się do tego, że rząd USA nawiązał kontakt z cywilizacją pozaziemską. Tego w raporcie Pentagonu nie ma najprawdopodobniej z tej prostej przyczyny, że taki kontakt jeszcze nie nastąpił. Z dotychczasowej dokumentacji oficjalnych badań nad UFO, nie tylko w USA ale także w innych krajach na świecie, wynika, że rządy tych państw są zaskoczone skalą tego zjawiska i zdają się być bezradne w jego obliczu. Zdecydowanie nie wygląda na to, że którykolwiek z tych rządów mógł utrzymać taki kontakt w tajemnicy. Nie możemy się więc spodziewać jakiegoś wielkiego przełomu po publikacji raportu Pentagonu, ale już samo publiczne przyznanie, że skala spotkań z UFO jest naprawdę potężna, sprawi, że problemu nie będzie można dłużej ignorować ani go bagatelizować. Takie oświadczenie z pewnością pozwoli na zwiększenie skali i powagi badań zjawiska oraz być może spowoduje próbę koordynacji takich badań przez wszystkie zainteresowane państwa na świecie. Konkluzja raportu Pentagony zdaje się stwierdzać, że zjawisko UFO jest realne i jest problemem globalnym. W dalszym ciągu nie wiemy czym jest, ale wiemy, że istnieje, i że wobec tego rozwiązanie tej zagadki być może zdecyduje o przyszłości całej ludzkości.

Polub i udostępnij:
fb-share-icon0
Igor Murawski - badacz historii, publicysta, tłumacz literacki, przewodnik. Uwielbia rozwiązywać historyczne i archeologiczne zagadki. Podróżując poszukuje zaginionych skarbów i zapomnianych przez ludzi i czas miejsc. Pracuje nad kilkoma projektami, łączącymi pasję do historii z eksploracją.