Morderstwo w Jerozolimie, czyli co tak naprawdę wiemy o śmierci Jezusa?

Oprowadzanie wycieczek po Ziemi Świętej jest niebezpiecznym zajęciem. Zwłaszcza polscy turyści jadą tam po to by dotknąć historii początków Chrześcijaństwa. Problem w tym, że najczęściej chodzi o bardzo intensywne pragnienie autentycznie fizycznego dotknięcia miejsc związanych z Jezusem. Rzecz jasna epicentrum tego pożądania jest Jerozolima, gdzie rozegrał się ostatni akt Jego ziemskiej wędrówki. Niestety, w mieście jest niezwykle mało miejsc o których możemy powiedzieć z pewnością, że tam właśnie był Jezus. Przewodnik, który nie chce urazić czyichś uczuć religijnych a jednocześnie próbuje przekazać obecny stan wiedzy o historii i archeologii tego rejonu sprzed dwóch tysiący lat, musi być bardzo ostrożny i dyplomatyczny. Na bardzo popularnej „Drodze Krzyżowej”, przecinającej jerozolimską starówkę, jest na przykład kamień ze specyficznym wgłębieniem, które uważane jest za odcisk dłoni Chrystusa. Uczciwy przewodnik powinien poinformować dociekających turystów, że artefakt nie może być z Nim związany, chyba że przyjmiemy iż Chrystus miałby ponad trzy metry wzrostu, bo tyle mniej więcej dzieli obecną ulicę od poziomu starożytnego miasta. Ba, powinien też wspomnieć o tym, że sama Via Dolorosa jest pomysłem średniowiecznym i trasa ta niemal na pewno nie ma nic wspólnego z autentyczną drogą, którą Chrystus zmierzał ku swemu przeznaczeniu. Problemy piętrzą się jednak gdy dotrzemy do Bazyliki Grobu Pańskiego. Tuż po przekroczeniu jej progu mamy do czynienia z „Kamieniem Namaszczenia”, na którym według tradycji ciało Jezusa miało być przygotowywane, przed złożeniem do grobu. Pielgrzymi z całego świata całują marmurową płytę, pocierają o nią chore części ciała, ale też telefony, komputery czy nawet portfele, nie wiedząc o tym że co jakiś czas, gdy powierzchnia marmuru jest już za bardzo wytarta, jest ona wymieniana na nowszą.. Prawdziwie zaskakujące dla wielu osób jest jednak stwierdzenie, że sama Bazylika nie jest najprawdopodobniej ani miejscem śmierci ani grobu Jezusa. Wybór właśnie tego miejsca to historia godna dobrego kryminału (a na pewno odrębnego wpisu na blogu) i składają się na nią fałszywe zeznania, polityka, sny i wizje, gigantomania a nawet potencjalny spisek. Co więc wiemy na pewno o miejscu kaźni i pochówku Jezusa? Nie za dużo, ale też wystarczająco wiele by spróbować je zlokalizować w terenie. Oczywiście na pewno znajdą się osoby, które z różnych pobudek uznają te działania za bezcelowe, ale dla prawdziwych pasjonatów historii takie poszukiwania są bezsprzecznie fascynujące. Zanim poważniej zajmiemy się poszukiwaniem właściwej Golgoty i grobowca, warto zaznaczyć, że choć bardzo ważne, nie są to jedyne tajemnice ostatnich godzin Jezusa. Kwestia śmierci i pochówku Nazarejczyka to sprawa, której nie powstydziłoby się żadne policyjne archiwum X. Tak naprawdę nie tylko nie wiemy gdzie, ale też nie wiemy jak. Biblijne opisy, w zasadzie jedyne źródła na podstawie których możemy próbować odtworzyć tamte wydarzenia , zawierają całą masę niedomówień i zostawiają pole do popisu dla najróżniejszych badaczy, wśród których nie brakuje też zwykłych fantastów, którzy swoje teorie opierają często na klasycznym myśleniu życzeniowym. Tymczasem w tej historii brakuje wielu ważnych elementów – nie wiemy nawet jak wyglądał krzyż i nie wiemy też co tak naprawdę było przyczyną zgonu ani co się stało z ciałem. Niedawny pożar w katedrze Notre Dame zwrócił też uwagę świata na istnienie rozlicznych relikwii związanych z Pasją. To również bardzo ciekawy trop, któremu wkrótce się przyjrzymy..

cdn..

 

Polub i udostępnij:
Igor Murawski - badacz historii, publicysta, tłumacz literacki, przewodnik. Uwielbia rozwiązywać historyczne i archeologiczne zagadki. Podróżując poszukuje zaginionych skarbów i zapomnianych przez ludzi i czas miejsc, budowli oraz pól bitew. Pracuje nad kilkoma projektami, łączącymi pasję do historii z eksploracją.