Brytyjski eksplorator zmarł kilkadziesiąt kilometrów od celu

worls1

Henry Worsley, 55 letni podróżnik i były żołnierz, zmarł z wycieńczenia podczas próby pierwszego udanego przejścia solo i bez wsparcia przez Antarktydę. Worsley wyruszył na wyprawę śladami ekspedycji Ernesta Shackletona z lat 1914-1917.

 Odkrywca wyruszył na trasę w listopadzie 2015 i pokonał już prawie 1500 kilometrów w 71 dni, gdy po dwóch dniach spędzonych w namiocie, skrajnie wycieńczony i odwodniony, około 50 kilometrów od swojego celu, zdecydował się na wezwanie pomocy. Niestety mimo niemal natychmiastowej ewakuacji mężczyzna zmarł w szpitalu. Henry Worsley był potomkiem Franka Worsleya, nowozelandzkiego żeglarza i podróżnika, kapitana statku "Endurance", którym Ernest Shackleton wyruszył na swoją nieudaną ekspedycję w 1914. Dzięki organizacji swojej wyprawy Henry Worsley zebrał ponad 100 tysięcy funtów dla organizacji charytatywnych opiekującymi się żołnierzami z problemami zdrowotnymi. Do tej pory jeszcze nikomu nie udało się przemierzyć Antarktydy solo i bez wsparcia. W 1996 próbował tego dokonać Marek Kamiński, osiągając dystans 1450 kilometrów. 

worsl

worsl2

(D.Mail, BBC, Guardian)