Polacy biją dwa nurkowe rekordy świata!

Ocena użytkowników:  / 9
SłabyŚwietny 

waswasat

Polscy nurkowie pobili dwa rekordy świata podczas jednej wyprawy w Anglii! Poniżej pełna humoru relacja Tomka Kowalskiego, nurka i eksploratora, który był szefem i pomysłodawcą ekspedycji.

To będzie "krótka" historia ostatniego nurkowania, czyli o dwóch nowych rekordach świata, które padły podczas jednego zanurzenia.

Cofnijmy się parę miesięcy wcześniej.. Moje nurkowania z Michałem zawsze "delikatnie" wykraczały poza normalne "nurkowe standardy" - szybko znudziliśmy się klasyczną droga nurkowania technicznego i zaczęliśmy szukać innych wrażeń, komplikując sobie nurkowania jak tylko można. I tak właśnie, wracjąc kiedyś z nurkowiska do domu, wymyśliliśmy projekt "300". Projekt miał na celu zrobić jedno nurkowanie, które będzie trwało 300 minut, czyli pięć godzin. Niestety, Michał zmienił pracę i wpadł w wir korporacyjnej harówki, nie mając czasu na nurkowania. Ja z kolei nudziłem się bardzo, więc do projektu zaprosiłem Wojtka Prokoryma. Nurkowanie odbyło się dnia 4 września bieżącego roku i przebiegło bezproblemowo. Wojtek miał co prawda duże problemy ze skurczami, ale dzielnie dotrwał do końca. Czas tego nurkowania to 301 minut. Nie minęły dwa miesiące, gdy w końcu mój sprawdzony partner nurkowy Michał Poszumski powrócił do gry. Oczywiście musiało być "grubo", więc postanowiliśmy podnieść poprzeczkę i zrobić kolejne, długie nurkowanie, które miało trwać aż sześć godzin. Jak zaplanowaliśmy tak zrobiliśmy - bez większych ceregieli, po prosu plum do wody i wyjście po sześciu godzinach. Nurkowanie odbyło się kolejny raz na Chepstow, dnia 12 listopada i trwało dokładnie 362min. Woda powierzchniowa miała wówczas temperaturę 12°C. Po tym nurkowaniu wiedzieliśmy, że chcemy jeszcze wyżej podnieść poprzeczkę, więc dogadaliśmy się z kierownictwem na NDAC Chepstow, które pozwoliło nam na nura dziewięcio godzinnego.. (Normalnie w czasie zimowym na NDAC można nurkować max 8h). To nurkowanie miało być jeszcze bardziej skomplikowane logistycznie niż poprzednie, więc pasowało nam idealnie ;) Co tu dużo pisać, musieliśmy mieć masę dodatkowych butli, które pozwoliłyby nam na tak długie nurkowanie, ale ten problem rozwiązaliśmy bardzo szybko, pożyczając butle i automaty od kogo się da. Nurkowanie odbyło się dnia 26 listopada bieżącego roku i przebiegło bez większych komplikacji. Wychodząc z wody (temperatura 11°C) już po zmroku, nie byliśmy zbytnio zmęczeni i już wówczas wiedzieliśmy, że stać nas na więcej. To nurkowanie było najdłuższym tego typu nurkowaniem w UK, ale nie wywarło na nas większego wrażenia, ponieważ jak wszystkie poprzednie nurkowania nie robiliśmy tego dla wyścigów, dyplomów, czy sławy a tylko i wyłącznie dla dobrej zabawy. W międzyczasie, Michał wyczytał gdzieś w internecie informacje, że niedawno ustanowiono nowy rekord Guinnessa w "najdłuższym nurkowaniu w zimnej wodzie śródlądowej". Należy on od paru dni do Norwega i wynosi 15 godzin i 10 minut, przy temperaturze wody 9°C. Nurek przygotowywał się do tego DWA LATA...

Wastwater Yewbarrow and Great Gable geograph.org.uk 1546772

Spojrzałem się na Michała, on na mnie, uśmiechnęliśmy się do siebie i postanowiliśmy zadrwić z tego rekordu i podnieść nieco poprzeczkę ;) No i od tego momentu, zaczęło się już przygotowywanie do konkretnego nurkowania, na które mieliśmy tylko DWA TYGODNIE. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo ponieważ tak jak w poprzednich naszych nurkowaniach, jak i podczas nurkowania Norwega, nie użyjemy systemu grzewczego, więc nie mogliśmy być "miętkimi fajami" i musieliśmy to robić w tym samym stylu, czyli BEZ ŻADNEGO OGRZEWANIA! Dodatkowo, w przeciwieństwie do Norwega, nie mieliśmy zamiaru używać masek pełno-twarzowych. Nasze miało być "normalnym" nurkowaniem, ale nieco dłuższym niż zazwyczaj, Norweg po prostu siedział w jednym miejscu, przed kamerą, jak małpa w klatce czekając na zasłużonego banana w postaci dyplomu "Guinness" :D. Nam taki CYRK na kulkach nie odpowiadał, więc postanowiliśmy zrobić to jak trzeba. Nurkowanie zaplanowaliśmy na dni 9/10/11 Grudnia, ze względów logistycznych miało odbyć się w jeziorze Wast Water. Jak wszystkie poprzednie nurkowania, całą logistykę przygotowaliśmy z Michałem samodzielnie, 95% ekwipunku to nasz prywatny sprzęt, wliczając w to kompresory, agregator prądu, defibrylator i masę innych klamotów, bez których nie byłoby możliwości przeprowadzenia tego nurkowania. Koszta całego nurkowania pokryliśmy z Michałem jak zwykle z naszej prywatnej kieszeni. Generalnie miało być tak jak zawsze, samodzielnie, bez cyrku i wiejskich festynów, ot najczystsza forma nurkowania, czyli dla siebie :) Do naszego składu dołączył nasz kolega Wojtek Prokorym, na którego zawsze możemy liczyć, czyli osoba czynów a nie pustych słów.

15578624 293887804345908 1561427936527725856 n

Wyjazd

Czwartek 8 grudnia godzina 23.00 to data i czas naszego wyjazdu. Van nurkowy jest już cały zapakowany, dodatkowo bierzemy przyczepkę, ponieważ nie mieścimy się z całym ekwipunkiem w środku. Przed samym wyjazdem robię Wojtkowi jeszcze ostatnie szkolenia z poprawnej obsługi kompresora i agregatu, dopakowujemy ostatnie manele i wyruszamy z Londynu w kierunku Wast Water. Podczas pierwszej godziny jazdy, obmawiamy z Wojtkiem przeróżne szczegóły i szkic całego planu nurkowania, godziny dostarczania dodatkowych butli i innych niezbędnych rzeczy, potem Wojtek przejmuje "ster" a my idziemy się przespać. 28 mil przed Wast Water, budzę się i czuję, że zjeżdżamy na pobocze. Po chwili z Wojtka ust pada siarczysta wiązanka KU%&$A... i już wiemy, że jesteśmy w dupie... Wojtek za potrzebą chciał się zatrzymać i wjechał na przepiękny trawnik. I tak o to zakopaliśmy vana z przyczepką w błocie. Jedynie wyjście z tej sytuacji, to całkowite rozpakowanie samochodu z całego ekwipunku (kilkaset kilogramów). Uwierzcie, cała operacja trwała max. 10 minut i już zaraz po tym czasie byliśmy znowu w drodze. Do Wast Water dotarliśmy parę minut po godzinie 6 rano w piątek. Było jeszcze ciemno, ale każdy z nas wiedział dokładnie co ma robić, więc przygotowania szły bardzo sprawnie. Zależało nam na czasie, tak ażeby wejść jak najszybciej do wody i wykorzystać jak najwięcej światła dziennego podczas nurkowania.

15380335 293884504346238 6357698162524421012 n

Równo o godzinie 9 rano rozpoczęło się nurkowanie. Okrągła godzina nie była przypadkowa - chodziło nam o lepszą logistykę i koordynację zadań z Wojtkiem.

Nurkowanie

Pod wodą, każdy z nas wiedział co ma robić, wszystkie procedury znaliśmy z poprzednich nurkowań, poza małym wyjątkiem, który wcześniej ustaliliśmy, a mianowicie chodziło o punkt 20 naszego planu nurkowania. Punkt 20: Najważniejsze, do 15 godziny nurkujemy "tak jakby osobno", jak ktoś wyjdzie bo coś... to drugi pociska ile się da, jak razem dotrwamy do 15h i 10 minut to potem ciśniemy razem ile damy rade i wychodzimy w tym samym czasie. Czyli reasumując: w tym przypadku przekaz był bardzo jasny, to jest praca zespołowa, jeden pomaga drugiemu i nie ważne czy razem czy osobno poprawimy ten rekord.

15380492 293884527679569 8081019255469582428 n

Podczas pierwszej godziny nurkowania wiedzieliśmy już jedno: że nie będzie łatwo. Po cichu liczyliśmy że temperatura wody nie będzie niższa niż 9ºC, ale okazało się, że waha się ona pomiędzy 7ºC a 8ºC, no ale byliśmy na to przygotowani i dzięki ciągłemu ruchowi nie odczuwaliśmy większego chłodu. Kolejne godziny to już rutyna, pływanie tu i tam, wymiana pustych butli na pełne, uzupełnianie płynów i lekkie przekąski, ale też obawy, związane z oddawaniem moczu, bo nie mieliśmy 100% pewności, że nasze zawory i kondony przypadkiem nas nie zawiodą i nie spompujemy się do suchych skafandrów... Mijały kolejne godziny, czas jakoś leciał, po 9 godzinie humor nam się poprawił, bo poprawiliśmy nasz poprzedni limit.

15380557 293887794345909 8063326648672710611 n

Do 12 godziny wszystko było ok, ale zaraz po niej, podczas zmiany butli, nagle i bez ostrzeżenia poczułem się bardzo osłabiony i już wiedziałem, ze moje chwile podczas tego nurkowania są policzone. Podpłynąłem więc na głębokość 3m jak najbliżej wyjścia i położyłem się na dnie, ażeby odpocząć. W tym czasie, podpłynął do mnie Michał i zapytał czy wszystko jest ok, pokazałem mu gestem że nie bardzo i poprosiłem go o przyniesienie picia i jedzenia z naszego depozytu. Po paru chwilach Michał pojawił się ponownie a ja zacząłem uzupełniać płyny i pokarm, ale też wiedziałem, że jest już za późno... mój organizm z minuty na minutę przestawał pracować tak jak powinien a ja byłem coraz bardziej wyczerpany. Spojrzałem na Michała, widziałem w jego oczach też bardzo duże zmęczenie, zapytał się mnie jeszcze raz, czy wszystko jest ok, ja spojrzałem na komputer i zobaczyłem że zostały mi jeszcze cztery minuty ażeby dobić do równej trzynastej godziny, po chwili spojrzałem na kompas i stwierdziłem że nie potrafię już z niego korzystać... i to był ostateczny wykrzyknik, że trzeba w tym momencie zakończyć nurkowanie, ponieważ podczas tych kolejnych czterech minut mogło być już po mnie. Dałem Michałowi jeszcze znak że kończę i ostatnimi resztkami sił wyszedłem na powierzchnię.

15439966 293887797679242 8312190155170557400 n

Na powierzchni w totalnych ciemnościach zasygnalizowałem Wojtkowi latarką, ze potrzebuję jego pomocy. Wojtek podbiegł do mnie i pomógł mi ściągnąć cały sprzęt, po czym wyciągnął mnie z wody, podeszliśmy do naszej bazy gdzie pomógł mi się rozebrać, a ja udałem się na spoczynek trzymając kciuki za Michała i powodzenie całego projektu. Po przeszło 2,5 godzinach, w drzwiach vana zobaczyłem Michała, zmaczanego ale uśmiechniętego. Nie musiał nic mówić, wiedziałem że się udało :)

I tak oto tym sposobem, mamy dwa nowe rekordy świata. Pierwszy to "najdłuższe nurkowanie w zespole w zimnych wodach" które trwało 12 godzin i 54 minuty, oraz drugi rekord Michała "najdłuższe nurkowanie w zimny wodach" które trwało 15 godzin i 33 minut (poprzedni rekord 15h i 10min).

wastwaterwastwarter

A i jeszcze napiszę tu o mojej (wstydliwej) niedyspozycji ;) Generalnie około 16h przed nurkowanie dostałem biegunki na swoje życzenie... ostatni raz biegłem w krzaki 10 minut przed ubraniem suchego skafandra, biegunkę udało się zatrzymać farmakologicznie, no ale mój organizm był już sporo odwodniony. Pod wodą, przez pierwsze 3 godziny unikałem uzupełniania płynów, co tylko w dalszym ciągu pogłębiało problem. Niby czułem się dobrze, ale organizmu nie dało się oszukać.

15380273 293884361012919 7345879309191103093 n

Na koniec napiszę jeszcze, że mamy już kolejny ekstremalny/szaleńczy plan, który będzie znacznie bardziej skomplikowany pod kątem logistycznym. Będzie zimno, cały czas ciemno i cholernie długo... Tym razem zespół zostanie dobrany bardziej dokładnie, a zaproszone osoby dostaną propozycje na skrzynki pocztowe.

Tomasz "Bob" Kowalski