Amerykański żołnierz uhonorowany za pomoc w odzyskaniu polskich skarbów i komunistyczne więzienie

Ocena użytkowników:  / 4
SłabyŚwietny 

dudll

Polskie władze odznaczyły Amerykanina za pomoc w odzyskaniu bezcennych skarbów zrabowanych przez nazistów w czasie II wojny światowej i niesprawiedliwe więzienie, do którego został wtrącony przez komunistów.

Szeregowy Curtis L. Dagley miał zaledwie 18 lat gdy pod koniec II wojny światowej został członkiem specjalnego oddziału Armii Amerykańskiej "Obrońcy Skarbów", czyli słynnych "Monuments Men", których zadaniem było odzyskiwanie zrabowanych przez Niemców dzieł sztuki. 30 kwietnia 1946 Dagley przyjechal do Polski z Norymbergi wraz z transportem zabytków, wśród których był bezcenny ołtarz Wita Stwosza. Wizyta Amerykanów zwracających Polsce narodowe skarby podgrzała i tak już napiętą atmosferę w Krakowie, gdzie 3 maja odbyły się antykomunistyczne demonstracje. 5 maja doszło do strzelaniny pomiędzy amerykańskimi żołnierzami a polską milicją, w której jeden z milicjantów został ranny. Amerykańska delegacja została oskarżona o wzniecanie zamętu i prowokację. Polska zagroziła odmową zgody na wyjazd Amerykanów do Niemiec i nastąpił poważny dyplomatyczny konflikt. Aby rozładować sytuację i umożliwić wyjazd kolegów, młody Dagley, choć całkowicie niewinny, zgodził się zagrać rolę kozła ofiarnego i przyjąć winę na siebie sądząc, że w areszcie spędzi najwyżej tydzień. Aresztowany kilka dni później (moment zatrzymania na zdjęciu), szeregowiec Dagley trafił do owianego złą sławą więzienia UB Świętego Michała w Krakowie, w którym spędził cztery miesiące. W trakcie jego pobytu w 17 osobowej celi ani razu nie pozwolono mu zmienić ubrania, umyć się czy wyjść z innymi więźniami na spacer. Gdy amerykański Departament Stanu uzgodnił wreszcie z polskimi władzami możliwość wymiany więźniów, Dagley obchodził właśnie 19 urodziny. Przewieziony do Niemiec, żołnierz spędził pewien czas w szpitalu odzyskując siły by nastepnie wrócić do USA, rezygnując z proponowanego awansu i pozostania w wojsku. Ciekawostką jest to, że w trakcie pobytu Amerykanina w więzieniu Świętego Michała doszło tam do spektakularnego uwolnienia 64 więźniów przez antykomunistycznych partyzantów z oddziału słynnego "Ognia". Po powrocie do kraju Dagley został rybakiem i kapitanem własnej łodzi, spędzając na morzu 42 lata. Jego rodzina nie była świadoma niezwykłej przeszłości żołnierza, aż do 2012 gdy odwiedziła go doktor Agata Wolska, kierownik Archiwum i Zbiorów Bazyliki Mariackiej w Krakowie, aby mu osobiście podziękować za udział w odzyskaniu ołtarza Wita Stwosza. Teraz polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych uhonorowało Dagleya medalem "Bene Merito", który jest honorowym wyróżnieniem nadawanym obywatelom polskim oraz obywatelom państw obcych za działalność wzmacniającą pozycję Polski na arenie międzynarodowej. Odznakę wręczyła Konsul Generlany RP w Nowym Jorku, pani Katarzyna Padło. 

(gloucestertimes.com, bigstory.ap.org, polishnews.com)

dudl2

dudl3

dudl4

dudl1

dudl5